Kobiety ją uwielbiają. Zakładają na mniej i bardziej specjalne okazje. Podkreślają ich piękno, elegancję, sylwetkę. Pasuje do niemal wszystkiego. Jak to się stało, że czarna, klasyczna sukienka, zwana potocznie małą czarną, stała się tak popularna? Prześledźmy jej historię od początku!

Mała czarna kiedyś
Czarna sukienka jeszcze w latach 20. Ubiegłego wieku utożsamiana była z żałobą, zwłaszcza po ojcach, mężach synach, którzy zginęli podczas I Wojny Światowej. Tym samym nosiły ją wyłącznie wdowy. Przełom przyszedł w roku 1926, kiedy Coco Chanel zaprezentowała małą czarną i ta z impetem weszła do świata mody, zmieniając tym samym postrzeganie kobiety, jako wyzwolonej i niezależnej. Tamta mała czarna miała prosty, dopasowany krój i sięgała tuż za kolano. Potem to zaczęło się zmieniać…
Przez lata, czarna sukienka była synonimem niewymuszonej elegancji, panaceum na czasy kryzysu w branży tekstylnej (zwłaszcza podczas II Wojny Światowej, kiedy ograniczono dostawy), jak i ograniczeń w branży filmowej (czarny najlepiej wyglądał, więc Hollywood pokochało sukienki w tym kolorze). Zdawać by się mogło, że mała czarna powoli, acz sukcesywnie zdobywa serca kobiet. Nosiły ją hollywoodzkie gwiazdy – Brigitte Bardot, Marylin Monroe.
A potem pojawiła się sukienka zaprojektowana przez Givenchy. Był rok 1961, a na ekranach pojawiło się „Śniadanie u Tiffany’ego” z Audrey Hepburn w roli głównej. To właśnie za sprawą tego filmu sprawy nabrały tempa i rozpoczęło się prawdziwe szaleństwo na małą czarną. Scenę rozpoczynającą film, w której Audrey gra w sukience możecie zobaczyć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=1JfS90u-1g8.
Rok 1961 był przełomowy. Po nim przyszły czasy eksperymentów. Różne długości, różne dodatki, a to wąskie ramiona, a to szerokie. Kobiety się tego nie bały. Nie bały się też połączenia czarnej sukienki z sandałami czy nawet…glanami! Królował grunge. O ile lata 90. były czasem eksperymentowania, o tyle milenium zwróciło się ku klasyce – prostym krojom z lat 60. i 70., rockowym kreacjom z 80. Znów zapanowała moda na krótkie.
Mała czarna dzisiaj
Dziś wyjście do teatru, na uroczystą kolację, czy nawet do pracy często kojarzy się z małą czarną. Liczba wzorów, projektów, niecodziennych zestawień zdaje się nie mieć końca.
Jak ją nosić? To raczej kreacja na popołudnie – wtedy wybierajmy sukienki z cieńszego, lżejszego materiału, na wieczór zarezerwujmy z kolei te, które są uszyte z nieco cięższych, bardziej wyrazistych tkanin. Jeśli chodzi o dodatki, to również wybierajmy je w zależności od okazji – pamiętając przy tym, że do czarnej pasuje niemal wszystko.
Wybierając sukienkę dla siebie, zwróćmy szczególną uwagę na to, jaki mamy typ sylwetki. Idealnie byłoby, gdybyśmy wszystkie miały sylwetkę w kształcie litery X, tzw. klepsydrę. Jednak ze względu na to, że nikt nie jest idealny, musimy same dążyć do tego, aby wyrównać proporcje między górą a dołem, np. poprzez zabudowane ramiona albo szerszy, kloszowy dół. W małej czarnej każda kobieta może wyglądać wyjątkowo.
To kiedy wybieracie się na sukienkowe zakupy?
| Autor: Justyna Zienkiewicz Tekst został przygotowany na podstawie działu Odzież w trendsetterka.com |



